facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano

Blog > Komentarze do wpisu

Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej, Jaroslav Hašek

Szwejk

Wydawnictwo Znak

Liczba stron: 768

 

Niedawno trafiło mi w ręce nowe, odświeżone wydanie przygód wojaka Szwejka w genialnym, okraszonym mnogością przypisów przekładzie Antoniego Kroha . Już od chwili, gdy po raz pierwszy kartkowałam książkę nie mogłam doczekać się lektury. Do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z powieścią Haška i  przyznam, że ciekawiło mnie ogromnie, czym też zacny Szwejk zasłynął.

Zacznijmy od początku. Przenieśmy się do roku 1914. W Sarajewie właśnie doszło do udanego zamachu na arcyksięcia austriackiego Franciszka Ferdynanda. Skutkiem tego Austrio-Węgry wypowiadają wojnę Serbii, a największe europejskie państwa powiązane siecią skomplikowanych sojuszy również angażują się w konflikt. Niebywałym zbiegiem okoliczności, w sam środek tego zamieszania trafia Józef Szwejk, zwany przez otoczenie "notorycznym idiotą". Pomimo dręczącego go reumatyzmu (sfingowanego, czy też nie) Szwejk zostaje powołany do wojska i uznany za zdolnego do służby. Była to iście katastrofalna decyzja dla armii, gdyż Szwejk to prawdziwy dopust boży. Nieustannie doprowadza swych przełożonych do czarnej rozpaczy, przysparzając im niemałych problemów. Ma cięty język, niejednokrotnie kpi sobie z wyższych rangą i sypie jak z rękawa opowieściami o nieprawdopodobnych przypadkach zaobserwowanych lub zasłyszanych wśród swoich sąsiadów, wszelkich ciotek, pociotek i rozmaitych przygodnie spotkanych osób. Co najlepsze, potrafi je tak dopasować do danej sytuacji, że nie wiadomo, czy należałoby dać mu po gębie, czy śmiać się w kułak. Oczywiście kłopoty to druga skóra dla Szwejka. Co rusz pakuje się w jakąś niesamowitą kabałę, a jest przy tym tak poczciwy i dobroduszny, że aż dziw bierze nad jego niefrasobliwością. I po raz kolejny czytelnik  zastanawia się, czy nasz wojak jest tak głupi, czy tylko takiego udaje. Ja skłaniałabym się ku drugiej opcji, sprytu mu bowiem nie brakuje.

"- Nie każdy może być mądry, panie oberlejtnant - powiedział Szwejk z głębokim przekonaniem - ci głupi muszą stanowić wyjątek, bo jakby każdy był mądry, to na świecie byłoby tyle rozumu, że od tego co drugi człowiek całkiem by pogłupiał."*

"Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej" to niezaprzeczalnie literacki majstersztyk. Hašek w cyniczny sposób obnaża absurdy monarchii austro-węgierskiej i wojskowych realiów. Jest to bowiem rzeczywistość, gdzie rządzi butelka i układy, najważniejsza jest papierkowa robota i to, żeby wszystko zgadzało się w raporcie, a na każdego znajdzie się odpowiedni paragraf (wystarczy przyjrzeć się postępowaniu, jakiemu poddany został Szwejk, gdy trafił do niewoli oskarżony o zdradę stanu). Autor wprawnie posługuje się też groteską i słownymi zagadkami, a jego dygresje są nadzwyczaj celne i kąśliwe. Dobry humor aż kipi z całej powieści. Zdawać by się mogło, że czasem Hašek puszcza do czytelnika oko, a czasem subtelnie wskazuje palcem na wynaturzenia systemu, zachowując jednocześnie powagę pomimo tej całej ironicznej otoczki.

Niestety Jaroslavowi Haškowi nie udało się dokończyć czwartego tomu przygód Szwejka. Podejrzewam, że w zamyśle autora miało być tych części  jeszcze więcej. Józef Szwejk prawdopodobnie trafiłby w końcu na fronty wojny światowej, a co mógłby tam wyczyniać - aż strach się bać! Nie dziwię się, że powieść ta zachwyca niezmiennie od prawie stu lat. Melduję posłusznie, że mnie przypadła do gustu ogromnie i już wiem, co będę podczytywać do poduszki na poprawę nastroju.

 

*Jaroslav Hašek, Losy dobrego żołnierza Szwejka czasu wojny światowej, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015, s.661.



niedziela, 26 kwietnia 2015, marcinkowska.katarzyna
Komentarze
Gość: Magdalena, *.232.252.14.atman.pl
2015/04/29 20:55:37
Kurczę, nie czytałam jeszcze nic Haska. A szkoda, bo czeski humor bardzo lubię! Muszę się w końcu zmobilizować ;)
magdalenawkrainieczarow.blogspot.com