Blog > Komentarze do wpisu

Książkowa lista życzeń

 

Każdy mól książkowy ma swoją listę książek zatytułowaną „muszę mieć”. Oczywiście wszyscy pasjonaci literatury dobrze zaznajomieni są z działaniem bibliotek i lwią część pozycji, które chcą przeczytać mogą po prostu wypożyczyć. Na rzeczonej liście znajdują się jednak książki, które pragną oni posiadać na własność. Naturalnie spis ten stale się wydłuża, powiedziałabym nawet, że rośnie proporcjonalnie do liczby już „skonsumowanych” tytułów. Ponieważ w każdym miesiącu wydawnictwa wprost zasypują nas nowościami, mnie zdarza się w ciągu roku dodać kilkadziesiąt perełek do swojej listy książek pożądanych. Do tego dochodzą jeszcze publikacje zaliczane do klasyki literatury, takie które wręcz wypada znać lub utwory, z których niedawno zeszła łatka „nowość”, a które udaje nam się wyłapać czytając recenzje lub zasłyszeć gdzieś, na przykład z polecenia znajomego pytającego niewinnie mimochodem: „Czytałeś/aś może taką a taką książkę?”. Nam natomiast od razu, niczym u Pomysłowego Dobromira, zapala się lampeczka nad głową i myślimy: „O, to brzmi ciekawie! Muszę to dopisać!”. Tak oto nasza lista zaczyna przybierać niebotyczne rozmiary i zdaje się nie mieć końca. Na szczęście dla osób uzależnionych od czytania istnieje cała gama sztandarowych okazji, do których kwalifikujemy urodziny, imieniny, Walentynki, Mikołajki, Boże Narodzenie oraz okazji nietypowych, takich jak Dzień Przytulania (przecież nową książkę zawsze chętnie się przytuli, nieprawdaż?), Światowy Dzień Książki, czy Dzień Papieru - mówiąc krótko zgoła idealny moment, by otrzymać wymarzony prezent książkowy. Toteż, jeśli wasi bliscy nie są zbyt dociekliwi i dyskretnie nie wypytają, o jakim tytule śnicie po nocach, całe tygodnie wcześniej obmyślacie niecną i skomplikowaną strategię na miarę planu ucieczki z Alcatraz, jak tu niepostrzeżenie podsunąć komuś pod nos swoją prywatną książkową listę życzeń.


Sposoby są różne. Możecie, jak ja, na pulpicie komputera, którego używacie wspólnie ze swoimi bliskimi utworzyć dokument o nazwie „Książki, które MUSZĘ mieć”. I wtedy problem z głowy, spostrzegawczy członek rodziny zerknie i już wie, jakie pozycje znajdują się w waszej pierwszej dziesiątce. Można również podczas odwiedzania księgarni lub w trakcie wspólnych zakupów spoglądając wymownie na potencjalnego darczyńcę mimochodem wspomnieć: „Widzisz? Właśnie tej książki szukałem/am. Muszę KIEDYŚ sobie ją sprawić…”. Najprostszą drogą do otrzymania oczekiwanego podarku jest powiedzenie wprost, co chcielibyście dostać, gdy ktoś was o to zapyta. I niech waszą odruchową reakcją nie będzie wtedy jedno lakoniczne słowo „książkę”, bo - uwierzcie mi, wiem to z opowieści mojego męża - dla każdej osoby zaprzyjaźnionej z molem książkowym taka odpowiedź to istny dopust boży wymagający wielu godzin analiz, co już mogliście czytać, a co nie. Zawsze też, jeśli ktoś zna wasze preferencje czytelnicze i mniej więcej orientuje się w zasobach waszej domowej biblioteczki, może po prostu zrobić wam niespodziankę. W większości przypadków zdaje to egzamin, gdyż rzadko kiedy nałogowy czytelnik nie ucieszy się z pakunku o przyjemnym i znajomym kształcie prostokąta.


Święta za pasem, dlatego też to ostatni dzwonek na zakup podarunków. Niektórzy mają nie lada zagwozdkę, czym obdarować swych krewnych i przyjaciół, inni od dawna mają upominki pochowane w szafie. Jedno jest pewne, wszystkie mole książkowe świata już zacierają ręce na myśl o odhaczaniu kolejnych pozycji z listy życzeń. Czekam na wasze poświąteczne relacje z otrzymanych prezentów, nie tylko tych książkowych, wszak nie samymi książkami człowiek żyje. Wesołych!




wtorek, 15 grudnia 2015, marcinkowska.katarzyna

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Tygrysiaki, *.adsl.inetia.pl
2015/12/15 11:47:11
Właśnie sobie uświadomiłam, że ja tak mam... jak otwieram prezent, to zawsze mam nadzieję, że to książka :D

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano