Blog > Komentarze do wpisu

Na wodach północy, Ian McGuire

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

Liczba stron: 336

 

Ian Mcguire to angielski autor,  nominowany do Booker Prize 2016 za książkę „Na wodach północy”.

Jest rok 1859. Na Grenlandię wypływa statek wielorybniczy „Ochotnik”. Na jego pokładzie nie znajdziemy jednak kwiatu marynarskiego fachu. Połów wielorybów to ciężki kawałek chleba, a ten kto para się takim zajęciem musi być nie tylko ogorzały od słońca i morskiej bryzy, ale też mieć w sobie coś z okrutnika. Nic więc dziwnego, że na deski pokładu trafiają typy spod ciemnej gwiazdy, w tym najgorszy ich przedstawiciel, harpunnik Henry Drax – złodziej i morderca w jednej osobie. Zupełnie przypadkowo do pracy na „Ochotniku” jako lekarz pokładowy zaciąga się Patrick Sumner, weteran powstania sipajów w Indiach. Sumner - obecnie opiumista, a wcześniej felczer, który odszedł z armii w atmosferze skandalu – zdecydowanie nie jest osobą o krystalicznej reputacji, choć i tak wydaje się być najbardziej prawy spośród całej załogi.

„Na wodach północy” to książka słona jak morska woda. Męska, miejscami wulgarna, nie stroni od języka rodem z rynsztoka. Jest to opowieść ciosana ostrym kawałkiem lodu. Mówi o prymitywnych instynktach, które biorą górę nad człowiekiem. U bohaterów McGuire’a własne potrzeby stawiane są na pierwszym miejscu. Niekiedy są one czysto pierwotne, jak zaspokojenie głodu, czy przetrwanie, a czasem stricte hedonistyczne, jak danie upustu własnym żądzom lub nałogom.

„Zostało mu szesnaście godzin na zrobienie tego, co musi zrobić – cokolwiek to jest. Na ponowne zaspokojenie. Tym świerzbiącym łaknieniem wyraża swe pragnienia ciało, ono przemawia do niego szeptem, to mamrotaniem, to krzykiem. Zew, który nigdy nie milknie, a gdy w końcu ucichnie, on będzie wiedział, że jakiś chuj koniec końców go ukatrupił, i taki będzie kres”.*

Książka „Na wodach północy” ma w sobie coś zwierzęcego i surowego. Jest odpychająca i wciągająca równocześnie. McGuire hołduje naturalizmowi w czystej postaci, co widzimy w brutalnych opisach połowu wielorybów, polowań na foki i niedźwiedzie, czy obrazowych deskrypcjach zbrodni. Jeśli jesteście wrażliwym typem czytelnika i od książki oczekujecie doznań estetycznych, nie jest to lektura dla was, pełno tu bowiem krwi, wszelkich wydzielin, plwocin, brudu, smrodu i fekaliów.

To opowieść nie tylko o morderczej walce człowieka z naturą, ale także człowieka z drugą istotą ludzką. McGuire wprost genialnie wykreował swoich bohaterów. Są nieupiększeni, wyraziści, wręcz namacalni. Początkowo Sumnera i Draxa odbierać będziemy jako dwóch antagonistów, prawie archetypiczne zderzenie dobra ze złem, jednak im bardziej powieść zbliżać się będzie ku końcowi, tym więcej zaczniemy dostrzegać pomiędzy nimi podobieństw. Ostatecznie Sumner, dotychczas brzydzący się czynami Draxa, sam skłoni się ku kradzieży oraz popełnieniu morderstwa z zimną krwią.

„(…) nie pozostał już żaden grzech, są tylko krew, woda i lód. Tylko życie i śmierć, i szarozielona przestrzeń pomiędzy nimi”.**

Ian McGuire w „Na wodach północy” przeniesie nas na Grenlandię - w miejsce, gdzie lodowate powietrze zamarza w płucach. Otrzymamy od niego powieść wyjątkową, wywołującą w odbiorcy szereg sprzecznych odczuć: od niesmaku po chorobliwe zaciekawienie. To książka o podwójnym dnie. Jednocześnie skłania do smutnej refleksji nad kondycją ludzkości oraz jest bezlitosna i gorzka w swym przekazie. Tutaj chciwość bierze górę nad przyzwoitością, a dobre intencje nie są nagradzane, lecz potępiane. Pióro McGuire’a przypomina lapidarny styl Micheala Crummeya oraz realizm charakterystyczny dla Cormaca McCarthy’ego. Polecam tę książkę nie tylko miłośnikom Hermana Melville’a, ale również dwóch wspomnianych wyżej autorów.

*Ian McGuire, Na wodach północy, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 2017, s.11-12.

*Ibidem, s. 65.

 



środa, 31 maja 2017, marcinkowska.katarzyna

Polecane wpisy

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano