sobota, 28 lutego 2015

Córki marionetek

Wydawnictwo Czwarta Strona

Liczba stron: 432

 

Pewnego letniego popołudnia jedenastoletnia Mariana znajduje na należącej do jej rodziny karuzeli ciało swojego ojca. Mężczyzna został zastrzelony, a następnie przywiązany do jednego z drewnianych koni. Mija trzydzieści lat. Sprawca zbrodni nigdy nie zostaje odnaleziony. Mariana dalej mieszka w tej samej miejscowości i prowadzi w niej niewielki sklepik z zabawkami. Nagłe pojawienie się Amerykanina Amnona Goldsteina, który przyjechał z zamiarem odkrycia sekretów z przeszłości swoich krewnych, burzy pozorny spokój miasteczka.

"Córki marionetek" rozpoczynają się bardzo mocnym akcentem. Niestety, jeśli chodzi o pożądany w thrillerach dreszczyk emocji to byłoby na tyle. Niech nie zwiedzie was rekomendacja na okładce, z thrillerem książka ta ma raczej niewiele wspólnego i zaliczyłabym ją szybciej do grona powieści obyczajowych. I właśnie w tej drugiej kategorii będę ją rozpatrywać.

Maria Ernestam osadziła akcję swej książki w szwedzkim miasteczku. O miejscowości tej wiemy w zasadzie bardzo mało. Trudno określić, czy jest to raczej drobna osada, czy trochę większa mieścina. Plotki rozprzestrzeniają się tam z prędkością światła, a pomimo to nie wszyscy mieszkańcy się znają. Autorka snuje swą opowieść bardzo leniwie, skupiając się przede wszystkim na historii poszczególnych obywateli miasteczka. Ernestam pokusiła się o zarys psychologiczny każdej pojawiającej się w powieści postaci, dzięki czemu czytelnikowi łatwiej zrozumieć pobudki kierujące każdym bohaterem. Barwny język i wplatanie fragmentów poezji, baśni i sztuk teatralnych są jednymi z najciekawszych elementów w książce.

Jak wskazuje sam tytuł, marionetki są bardzo istotnym detalem dla fabuły całej powieści. Odzwierciedlają one dwoistość natury ludzkiej, jej zmienność i skłonność do wpasowywania się w określone role. Niektórzy obywatele z miasteczka podobni są właśnie do takich kukiełek: bezwolni, sterowani przez niewidzialne sznurki połączone z zachowaniami narzuconymi jeszcze przez przodków. Maria Ernestam w "Córkach marionetek" wyraźnie napiętnuje taką służalczość i katalogowanie ludzi zgodnie z ich klasą społeczną, kolorem skóry, narodowością, czy wyznaniem. Autorka w swej książce porusza również bardzo znaczącą kwestię. Potępia tendencję różnorakich wspólnot do aspirowania, by stać się grupą ekskluzywną, zamkniętą dla osób o odmiennych poglądach, kulturze, czy pochodzeniu etnicznym. Ernestam stworzyła małe szwedzkie miasteczko będące centrum wydarzeń jej powieści właśnie na kształt hermetycznej kasty, w której osoby z zewnątrz czują się wyalienowane.

Porównałabym powieść Marii Ernestam do przedstawienia teatralnego w trzech aktach. Mamy tu dramatyczny wstęp zaciekawiający odbiorcę, następnie niespiesznie płynące rozwinięcie z punktem kulminacyjnym, cały spektakl zaś zakończony jest przewrotnym finałem, w którym wszystkie tajemnice zostają odkryte, czarne charaktery ujawniają swe oblicza, pojawia się również morał. Potem kurtyna opada. Jeśli potraktujecie książkę "Córki marionetek" jako rodzaj przypowieści, bądź też przesłania ubranego w ramy powieści obyczajowo-psychologicznej, wtedy lektura ta przypadnie wam do gustu. Jeżeli jednak szukacie całej gamy wrażeń przypisywanych z zasady do thrillera, nie jest to pozycja dla was, gdyż w zasadzie w książce za wiele się nie dzieje.

piątek, 27 lutego 2015

Wiem o tobie wszystko

Wydawnictwo Akurat

Liczba stron: 414

 

Pojęcie "stalking" pochodzi z języka angielskiego i oznacza "skradanie się", "podchody". W latach 80. XX wieku słowo to nabrało pejoratywnego znaczenia i odnosiło się przede wszystkim do obsesyjnego zachowania fanów wobec gwiazd filmu, czy estrady. Taki znacznie uproszczony obraz utrwalił się w popkulturze między innymi dzięki pochodzącemu z lat 90. XX wieku kinowemu hitowi pt. „Fan” z Robertem De Niro w roli głównej, wcielającym się w psychopatę prześladującego słynnego sportowca. Z czasem zakres definicyjny wyrażenia „stalking” w dużym stopniu rozszerzono, rozciągając je również na uporczywe nękanie i nagabywanie zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu. Obecnie pojęcie to odnosi się nie tylko do nachalnych zachowań wobec celebrytów. Ofiarami stalkera mogą stać się także zwykłe, przeciętne osoby. I właśnie o takim rodzaju stalkingu traktuje thriller psychologiczny "Wiem o tobie wszystko" Claire Kendal.

Bohaterką książki jest niespełna czterdziestoletnia Clarissa. Jej życie zmienia się w piekło za sprawą jednego z jej współpracowników, Rafe'a. Rafe zakochuje się w kobiecie, jak łatwo się domyślić bez wzajemności. Clarissa wypełnia wszystkie jego myśli i chore fantazje. Mężczyzna nachodzi ją w jej mieszkaniu, ingeruje w jej przyjaźnie, nęka ją licznymi telefonami, SMSami i mailami oraz przysyła rozmaite prezenty, niektóre wręcz przerażające. Kobieta znajduje się na skraju załamania nerwowego. Źle sypia i boi się wychodzić z domu, gdyż za każdym rogiem może czaić się widmo Rafe'a. Funkcjonuje w stanie ciągłej obawy – zastraszona, zaszczuta, osaczona z każdej strony. Gdy zostaje powołana jako sędzia przysięgły w sprawie gwałtu i znęcania się nad pewną młodą dziewczyną, Clarissa w toczącym się przez kilka tygodni procesie widzi szansę na chwilową izolację od zaborczości Rafe'a. Obserwując, jak adwokaci oskarżonych korzystając z kruczków prawnych oczerniają powódkę, Clarissa obawia się, czy sama nie zostałaby potraktowana podobnie, gdyby kiedykolwiek Rafe stanął przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Kobieta postanawia więc wykorzystać doświadczenie nabyte na sali sądowej i w międzyczasie przygotować naprawdę wiarygodny materiał dowodowy przeciwko Rafe'owi. Chce zebrać jak najwięcej poszlak tak, aby żaden sąd na świecie nie miał wątpliwości co do jego winy.

"Wiem o tobie wszystko" to wnikliwy portret stalkera i jego ofiary. Autorka podjęła się dogłębnej psychoanalizy zarówno Raf'a, jak i Clarissy. Ukazuje, że za maską z pozoru sympatycznego i wzbudzającego zaufanie człowieka może skrywać się prawdziwy potwór. Wizja ta staję się tym bardziej przerażająca, gdy uświadomimy sobie, że ofiary stalkerów w większości przypadków znają swoich prześladowców, albowiem najczęściej są to ich byli kochankowie. Kendal w bardzo plastyczny sposób pokazuje, jak łatwo nękana kobieta z osoby radosnej i mającej wiele zainteresowań zmienia się w pogrążoną w depresji istotę. Autorka, dzięki wpleceniu w fabułę książki fragmentów z dziennika Clarrisy nadaje powieści dozy dramatyzmu i sprawia, że odbiorcy dużo łatwiej jest utożsamiać się z bohaterką.

Smutkiem napawa fakt, że bardzo trudno udowodnić, iż dana osoba stała się ofiarą stalkingu. Częstokroć pokrzywdzonych zgłaszających fakt prześladowania posądza się na przykład o to, że dążą do wyrafinowanej zemsty na byłym partnerze poprzez obciążanie go fałszywymi oskarżeniami. Książce Claire Kendal nie można zarzucić, iż brakuje jej realizmu, obawą napełnia bowiem fakt, że na miejscu Clarissy mógłby się znaleźć właściwie każdy z nas. Powieść "Wiem o tobie wszystko" to pozycja bardzo ciekawa i warta bliższego przyjrzenia się. Prezentuje nie tylko zagrożenia płynące z nadmiernej fascynacji drugą osobą, lecz także sposoby radzenia sobie z przypadkami stalkingu. Poza tym, jak na dobry thriller psychologiczny przystało, dostarcza czytelnikowi całej gamy wrażeń oraz przyjemnego dreszczyku emocji.

czwartek, 26 lutego 2015

Córeczka

Wydawnictwo Filia

Liczba stron: 416

 

Liliana Fabisińska to polska pisarka i dziennikarka, znana jako autorka książek z dziedziny literatury dziecięcej i młodzieżowej. Tym razem Liliana Fabisińska spróbowała swych sił w powieści obyczajowej dla starszego odbiorcy. Tak oto pod koniec stycznia br. do księgarni trafiła "Córeczka" - książka na pierwszy rzut oka kontrowersyjna, gdyż poruszająca problematykę zachorowań na wirusa HIV i AIDS, czyli temat nadal wzbudzający w Polakach szereg stereotypowych wyobrażeń i stanowiący dla nich rodzaj tabu.

Agata dostała od losu właściwie wszystko, o czym mogłaby marzyć. Jest spełniona w małżeństwie, ma cudownego kilkuletniego synka oraz realizuje się w pracy, jako znany psychoterapeuta i ekspert od spraw dzieci. Pewnego dnia do jej drzwi puka młoda dziewczyna, której wiele lat wcześniej kobieta nieopatrznie złożyła pewną obietnicę. Niespodziewana wizyta wywoła w dotychczas spokojnym życiu Agaty istną burzę. Wydarzenia z przeszłości wrócą do niej potężną falą, rzucając cień strachu na nią i jej najbliższych.

Zgodnie z oficjalnymi danymi Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Polsce żyje ponad 15 tysięcy osób zakażonych wirusem HIV, lecz faktyczna liczba może być jednak dwukrotnie większa. Dla większości z nas jest to dalej temat zakazany. Niewiele osób decyduje się na badanie profilaktyczne z góry zakładając, że ten temat ich nie dotyczy. Jest to błędne myślenie, gdyż jak podają statystyki tylko jedna osoba na cztery jest świadoma swojego statusu. Liliana Fabisińska w swej książce pokazuje, że choroba ta dotknąć może każdego, nawet osobę, która dochowuje wierności swemu partnerowi. Okazuje się, że z wirusem HIV zmagają się nie tylko rozwięźli celebryci - zwykli i przeciętni ludzie także! Właśnie dzięki takiemu przedstawieniu problemu przekaz "Córeczki" trafia do większego grona odbiorców, krusząc w ten sposób mur milczenia.

W "Córeczce" przeszłość często zlewa się z teraźniejszością. Dzięki retrospekcjom poznajemy historię płomiennego romansu, w jaki zaplątała się Agata oraz jej późniejsze zauroczenie przyszłym mężem Marcinem. Razem z kobietą odczuwamy targające nią emocje, przeżywamy jej drobne potknięcia i cieszymy się z jej sukcesów. Autorka w roli głównych bohaterów osadziła postaci rozdarte wewnętrznie, często zranione i spragnione odrobiny ciepła ze strony drugiej osoby. Są to sylwetki na tyle uniwersalne, że szybko wzbudzają sympatię czytelnika i łatwo się z nimi utożsamiać.

Powieść Liliany Fabisińskiej nie tylko traktuje o HIV i AIDS. Autorka w swej książce prezentuje także czytelnikom różne oblicza miłości. Mamy tu uczucie łączące małżonków, namiętność pomiędzy dwojgiem kochanków, bezwarunkową miłość rodzica oraz rodzącą się więź między kobietą mającą za chwilę stać się drugą matką dla dziecka, z którym nie łączą ją więzy krwi. Jest to także powieść mówiąca o braniu odpowiedzialności za swoje czyny. Uświadamia nam, że czasem jedno pochopnie wypowiedziane słowo może nieść ze sobą dalekosiężne konsekwencje, zmieniając czyjeś życie w pasmo ciągłej udręki.

Gdy zabrałam się za lekturę "Córeczki", przepadłam na kilka godzin. Jest to książka tak wciągająca, że trudno się od niej oderwać choćby na moment. Co więcej, pomimo poruszanej tematyki nie brak jej humoru i lekkości. Niesie ze sobą bardzo istotne przesłanie, a dzięki ogromnemu ładunkowi emocjonalnemu zostawia ślad w naszej pamięci i trącając w nas pewną melancholijną nutę, która pobrzmiewa jeszcze przez długi czas.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Mapa przeznaczenia

Wydawnictwo Albatros

Liczba stron: 448

 

Glenn Cooper to istny amerykański człowiek renesansu: archeolog, doktor medycyny, pisarz, scenarzysta filmowy oraz producent. Zadebiutował jako autor w 2009 roku thrillerem "Biblioteka umarłych", którego prawa do przekładu sprzedano w dwudziestu dziewięciu krajach. W styczniu br. do polskich księgarni trafiła najnowsza powieść Coopera zatytułowana „Mapa przeznaczenia”.

W klasztorze Ruac wybucha pożar. Podczas gaszenia ogarniętej pożogą biblioteki jeden ze strażaków przypadkowo natrafia na ukryty w ścianie XII-wieczny manuskrypt. Starodruk wysłany zostaje do Paryża i gdy dociera do rąk konserwatora książek Hugo Pineau, tenże odkrywa ze zdumieniem, iż tekst księgi został zaszyfrowany. Co ciekawe, na jej kartach rozrysowano również prowizoryczną mapę oraz serię szkiców przedstawiających zwierzęta i rośliny. Zawiera ona także informację, że autor w momencie jej napisania liczył sobie dwieście dwadzieścia lat.

Hugo wraz z archeologiem Lucem Simardem postanawiają odszukać tajemnicze miejsce, do którego prowadzi mapa z manuskryptu. Tym oto sposobem dwaj przyjaciele odnajdują grotę wypełnioną niezwykłymi rysunkami pochodzącymi prawdopodobnie z epoki kamienia łupanego. Pieczara składa się z dziesięciu połączonych ze sobą komnat, a każda kolejna jest bardziej osobliwa od poprzedniej. Naukowcy podejmują decyzję o dokładnym zbadaniu całego kompleksu i powołują w tym celu specjalną grupę badawczą. Jednakże istnieje wiele osób, którym zależy na pozostawieniu w ukryciu tajemnic, jakie chowa jaskinia.

„Mapa przeznaczenia” zbliżona jest stylistycznie do powieści Dana Browna. Książka ta składa się z krótkich rozdziałów, autor stopniowo dawkuje napięcie, a stworzona przez niego zagadka jest skomplikowana i niełatwa do rozwikłania. W intrygujący sposób łączy on wiele wątków rozmieszczonych w różnych, często odległych od siebie punktach na osi czasu. Teraźniejszość przeplata się tu z wydarzeniami z przeszłości. Autor przenosi czytelnika do XII-wiecznego opactwa, by następnie wysłać go do XIX-wiecznej Francji, zahacza przy tym o okres paleolitu i ostatecznie powraca do czasów współczesnych. Wszystkie te miejsca, z pozoru niepowiązane, spaja pewien mroczny sekret – przepis na eliksir dający wieczne życie. Cooper starał się nadać swej powieści znamiona autentyczności umieszczając w niej szereg faktów naukowych oraz rzeczywistych postaci, które odcisnęły swe piętno na kartach historii. Do ich grona zaliczyć możemy między innymi średniowiecznego teologa i filozofa Pierre'a Abelarda, osławionego także przez swoje płomienne uczucie do Heloizy, któremu upust dawał w licznych listach miłosnych.

Powieść Glenna Coopera scala wiele odrębnych elementów: świat fantazji zlewa się tu ze światem realnym, wiedza z domysłami, a religijność z namiętnością. Jest to jedna z tych pozycji, która pozwala przez chwilę poczuć się niczym Indiana Jones. Czyta się ją szybko i przyjemnie, zapewni więc ona każdemu wielbicielowi powieści sensacyjno-przygodowych kilka godzin dobrej rozrywki. Nie doszukiwałabym się tu głębszych wartości merytorycznych, wszak nie tylko poważnymi dziełami człowiek żyje. Jednakże jeśli szukacie relaksującej powieści na zimowe popołudnie, jest to lektura dla Was.



niedziela, 22 lutego 2015

O czym szumią wierzby

Wydawnictwo Vesper

Liczba stron: 256

 

Kenneth Grahame to brytyjski pisarz szkockiego pochodzenia, który zasłynął opowieściami „Złoty wiek” i „Dni marzeń”. Do rąk polskiego czytelnika, nakładem Wydawnictwa Vesper trafiło niedawno kolejne wznowienie tytułu „O czym szumią wierzby” z oryginalnymi, kunsztownymi ilustracjami znanego malarza Ernesta H. Sheparda. Najbardziej znana książka Grahame'a powstała na bazie listów, jakie pisał on do swojego synka Alastaire'a, a w których to opisywał przygody Pana Ropucha. Były to przepełnione humorem opowiastki mające umilić dziecku czas rozłąki. Młody Alastaire zaciekawiony prowadzoną przez ojca historyjką nieustannie prosił go, by napisał kontynuację nietypowej bajki. I tak oto, po zebraniu w całość tej niepozornej korespondencji powstała cudowna powiastka dla dzieci, która chwyta za serca nieodmiennie od ponad stu lat.

Czy zastanawialiście się, kto żyje wśród traw? Kogo można spotkać na łące, a kto mieszka pod polnym kamieniem? Na kartach książki "O czym szumią wierzby" zaprzyjaźniamy się z czterema nietuzinkowymi bohaterami. Szczur Wodny zabierze nas na wycieczkę łódką po rzece i uraczy nas szczyptą swojej poezji. Kret zaprosi nas na zwiedzanie swojej norki i chętnie poczęstuje smakołykami ze swojej spiżarni. Odrobinę ponury Pan Borsuk ugotuje nam pyszną owsiankę, gdy głodni niespodziewanie zapukamy do jego drzwi oraz udzieli jednocześnie kilku rozsądnych rad, a Ropuch wyda wspaniałe przyjęcie w swym Ropuszym Dworze, odśpiewując przy okazji szereg pieśni sławiących jego wyczyny.

"O czym szumią wierzby" to wspaniała, pełna ciepła i humoru ponadczasowa opowieść o sile przyjaźni, harcie ducha, pogoni za przygodą i pragnieniu poznawania otaczającego nas świata, osadzona w sielankowym obrazie angielskiej wsi z początku XX wieku. Książka napisana jest bogatym, wysublimowanym językiem i została tak gustownie przyprawiona nutką brytyjskiej klasy, że ma się ochotę zasiąść do popołudniowej herbatki właśnie z tą lekturą na kolanach. Zwierzęta u Grahame'a są antropomorficzne i otrzymują wiele cech ludzkich, dzięki czemu łatwiej przypisywać im konkretne, charakterystyczne dla człowieka zachowania oraz drobne przywary. Co ważne, Grahame unika moralizatorskiego tonu, pozwalając tym samym odbiorcy na własną interpretację utworu i na wyciągnięcie z niego istotnej nauki.

Książka Kennetha Grahame'a jest hołdem złożonym naturze, która potrafi udzielić człowiekowi wielu cennych lekcji, jeśli tylko ten tego chce. Zachwyt autora przyrodą widać na każdej przeczytanej stronie, a lektura książeczki "O czym szumią wierzby" ma za zadanie wprowadzić odbiorcę w melancholijny nastrój, skłaniając przy tym do chwili refleksji nad pięknem i mądrością Matki Ziemi. Jestem pewna, że historia Ropucha, Kreta, Szura Wodnego i Borsuka oczaruje zarówno dużego, jak i małego czytelnika. A jeśli chcecie posłuchać o czym szumią wierzby, wystarczy, że zwolnicie w pędzie dnia codziennego, usiądziecie na chwilę i zasłuchacie się w ich szelest, gdyż mogą opowiadać one sobie wspaniałe historie.

 
1 , 2
Tagi

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano