niedziela, 30 listopada 2014

Ripper. Gra o życie.

Wydawnictwo Muza

Liczba stron: 496

 

Isabel Allende zaliczana jest do grona najpoczytniejszych chilijskich autorów. Pisarka znana jest m.in. z takich powieści, jak "Dom duchów", "Portret w sepii", czy "Miasto bestii". Jej książki przetłumaczono na ponad 30 języków, a liczba sprzedanych egzemplarzy przekroczyła 56 milionów. Autorka, która przyzwyczaiła czytelników do powieści obyczajowych utrzymanych w konwencji realizmu magicznego tym razem zadebiutowała w nowym gatunku, czyli w powieści kryminalnej.

Pięcioro nastolatków rozsianych po całym globie i jeden starszy mężczyzna biorą udział w grze internetowej nazywanej "Ripper", na cześć Kuby Rozpruwacza. Celem gry jest schwytanie tytułowego seryjnego mordercy. Grupą graczy dowodzi siedemnastoletnia Amanda - skryta i zamknięta w sobie dziewczyna, uciekająca przed problemami w świat wirtualnych gier. Amandę cechuje niezwykła inteligencja i analityczny umysł.

Uczestnicy "Rippera", znudzeni konwencjonalną zabawą sieciową postanawiają przenieść zasady gry na grunt praktyczny. Zaczynają oni interesować się tajemniczymi morderstwami dokonywanymi na terenie San Francisco. Każde zabójstwo popełnione zostało w wyrafinowany sposób, a narzędzie zbrodni osobliwie dobrane. Ripperowcy postanawiają rozpocząć własne śledztwo, równoległe do żmudnego dochodzenia prowadzonego przez policję. Jednak kiedy porwana zostaje matka Amandy- Indiana, z pozoru niewinna zabawa w detektywów zmienia się w prawdziwy pościg za mordercą. Życie uprowadzonej kobiety zależy od tego, czy gracze rozwiążą zagadkę na czas.

"Ripper" to powieść kryminalna wymykająca się jednoznacznej ocenie. Wątek kryminalny wydaje się być skąpy i mało rozbudowany, a książka bardziej skupia się na licznych romansach jednej z bohaterek niż na toczącym się śledztwie. Mniej cierpliwy czytelnik oczekujący po "Ripperze" mocnych wrażeń szybko porzuci tę lekturę. Autorka już na wstępie zdradza nam finalne wydarzenia. Krok ten ma na celu pobudzenie wyobraźni odbiorcy, który otrzymuje zadanie połączenia wszystkich części układanki w całość. Jednakże w rzeczywistości dochodzenie prawdy przypomina grę w podchody.  Autorka zdradza kilka szczegółów dotyczących zbrodni, by następnie przez kolejne rozdziały poddawać drobiazgowej psychoanalizie wszystkie przewijające się na kartach powieści postaci i znów powracać na chwilę do przerwanego motywu morderstw. Przez takie zabiegi książka staje się nieco chaotyczna. Jej akcja toczy się wielotorowo i brak w niej jednego dominującego bohatera, jednakże do jednostek wyraźnie wysuwających się na pierwszy plan zaliczyć możemy: Amandę, jej piękną, trochę naiwną i zbyt ufną matkę Indianę oraz byłego komandosa Navy SEALs, weterana wojennego Ryana Millera.

Zauważyć można, że Allende w "Ripperze" bardziej skłania się ku powieści obyczajowej niż powieści kryminalnej. Jest to książka wielowątkowa, jedynie z lekko zarysowaną intrygą. Porusza ona kwestię zespołu stresu pourazowego u żołnierzy kończących służbę, problem skomplikowanych relacji rodzinnych i dylemat zasadności trwania w toksycznych związkach. "Ripper" jest więc powieścią o dużym potencjale, jednak moim zdaniem zmarnowanym. Ciężko nazwać tę książkę kryminałem, bardziej pasowałoby tu bowiem określenie "powieść obyczajowa z elementami kryminału". Autorka lepiej zrobiłaby skupiając się tylko na pierwiastku obyczajowym, zamiast łączyć dwa różne gatunki literackie, czerpiąc z nich po trochu. Jest to lektura pod względem obyczajowym niedopracowana, a pod względem kryminalnym uboga. "Ripper" jest dowodem na to, że nie w każdym przypadku fuzje gatunkowe są dobrym pomysłem.

 

piątek, 28 listopada 2014

Oficer i szpieg

Wydawnictwo Albatros

Liczba stron: 528


Sprawa Alfreda Dreyfusa tocząca się na przełomie XIX i XX wieku to niechlubny zapis w historii Francji. Dreyfus był francuskim oficerem żydowskiego pochodzenia, którego niesłusznie posądzono o zdradę państwa i skazano za ten czyn na dożywocie w obozie karnym na Diabelskiej Wyspie w Gujanie w Ameryce Południowej. Osadzony spędził tam prawie pięć lat w potwornych warunkach, pozbawiony całkowicie kontaktu ze światem zewnętrznym, a jego egzystencja gorsza była od śmierci. Obrony Dreyfusa podjęło się wielu wybitnych myślicieli, m.in. Emile Zola publikując artykuł zatytułowany "Oskarżam!", czy też Marcel Proust oraz Vilfredo Pareto. Właśnie tragiczny przypadek Alfreda Dreyfusa zainspirował Roberta Harrisa do napisania powieści "Oficer i szpieg".

Paryż, 1894 rok. Czterdziestodwuletni Georges Picquart zostaje awansowany na pułkownika i mianowany jednocześnie na szefa sekcji statystycznej, w rzeczywistości będącej komórką tajnego wywiadu wojskowego. W trakcie zapoznawania się ze zgromadzonymi przez dział materiałami, Picquart natrafia na dokumenty świadczące o rażących zaniedbaniach ze strony wojska. Uchybienia te dotyczą drażliwej sprawy Dreyfusa. Georges rozpoczyna więc własne śledztwo, w wyniku którego zdobywa coraz więcej dowodów potwierdzających niewinność skazanego oficera. Picquart ryzykując swoją karierę i reputację postanawia udowodnić, że Dreyfus został niezasłużenie posądzony o zdradę, a prawdziwy szpieg pozostaje cały czas bezkarny. Wojsko jednak nie tak łatwo chce przyznać się do pomyłki, gdyż groziłoby to kompromitacją najwyższych szczebli wojskowej hierarchii, próbuje więc zatuszować całą sprawę, a kolejne kłamstwa nawarstwiają się na zasadzie śniegowej kuli.

Harris, pomimo tego, że w centrum wydarzeń stawia cały przebieg procesu Dreyfusa, w swej książce nie koncentruje się na postaci bezpodstawnie uwięzionego oficera, a na pozostającym w cieniu sprawy pułkowniku Georgesie Picquardzie. To Picquart jest narratorem i to jego oczami obserwujemy cały przebieg postępowania sądowego. Jeśli chodzi o życie prywatne, Georges zdecydowanie nie jest bohaterem o krystalicznej osobowości, miewa bowiem kochanki i romansuje z zamężną kobietą. Jednakże w sprawach zawodowych Picquart, jak przystało na żołnierza, kieruje się kodeksem honorowym i ceni sobie uczciwość. Właśnie te cechy sprawiły, że tak bardzo zaangażował się on w proces Dreyfusa. Picquart (podobnie jak inne osoby występujące w książce) jest postacią autentyczną, na potrzeby powieści ubarwieniu poddane zostały jedynie niektóre jego przymioty.

Autor pisząc "Oficera i szpiega" sięgnął do najlepszego źródła, jakim jest historia. Umiejętnie ukazuje czytelnikowi, jak łatwo jest osądzić kogoś bazując na uprzedzeniach i wykorzystując jedynie strzępki informacji. Przypadek Dreyfusa przypomina swą absurdalnością casus Józefa K. z "Procesu" Franza Kafki, gdzie jak pamiętamy bohater został skazany na podstawie półdowodów i plotek. Jednak, o ile w drugiej sytuacji była to fikcja literacka, w pierwszej scenariusz napisało życie. Harris w swej powieści doskonale oddaje również nastroje epoki, m.in. ówczesny strach przed rosnącymi w siłę Niemcami oraz nasilające się nastroje antysemickie w Europie. Pisarz czerpie garściami z wydarzeń historycznych i świetnie poddaje je obróbce własnego pióra, dając czytelnikowi wciągający, wielowątkowy thriller szpiegowski.

sobota, 22 listopada 2014

Baśnie brac Grimm

Wydawnictwo Albatros

Liczba stron: 463


Wszyscy z nas zapewne znają baśnie braci Grimm, które rodzice, czy też dziadkowie czytali nam do poduszki. Od słów "dawno, dawno temu..." rozpoczynała się niejedna piękna opowieść. Jednak mało kto miał okazję zapoznać się z oryginalnymi baśniami Grimmów, które są niezbyt odpowiednie jako czytanki dla dzieci. Klasyfikacji tych opowieści "bez cenzury" podjął się angielski pisarz i filolog, Philip Pullman.

Pullman zebrał pięćdziesiąt baśni - znanych i mniej znanych. W zbiorze tym odnajdziemy zarówno bardzo dobrze zakorzenionego w naszej pamięci "Żabiego króla", czy "Kopciuszka", jak i wymagającą odkurzenia historię o "Trzech wężowych liściach", czy "Chłopinie". Autor postanowił sięgnąć do "Baśni domowych i dziecięcych" Jacoba i Wilhelma Grimmów, uzupełniając niejasności przy wykorzystaniu starych podań i legend ludowych. Pierwsze wydanie najsłynniejszego dzieła braci Grimm jest wersją najmniej okrojoną ze wszystkich następnych wznowień. To właśnie do niego najczęściej odwołuje się Pullman. Z oryginalnych baśni zgromadzonych przez Jacoba i Wilhelma dowiedzieć możemy się przykładowo, że Roszpunka zaszła w ciążę z księciem podczas jego ukradkowych wizyt w wieży i to odmienny stan dziewczyny zdradził kochanków przed czarownicą. Baśnie Grimmów są też niejednokrotnie brutalne i pełne grozy, jak choćby opowieść "O chłopcu, co ruszył w świat, by poznać strach", gdzie zdeformowane ludzkie zwłoki wyskakują z kominka. Na próżno szukać w nich także zbytecznej pruderii,  opiewają bowiem one zdrady małżeńskie, czy przygody łóżkowe królów i królowych.

"Baśnie braci Grimm dla dorosłych i młodzieży" to zbiór odświeżonych i uzupełnionych przez autora opowieści. Philip Pullman prowadzi narrację bardzo płynnie, a każdej baśni nadaje przejrzystości, pozbawiając ją zbędnych naleciałości. Na końcu poszczególnych historii odnajdziemy przykłady innych dzieł literackich inspirujących się tychże podaniami oraz źródła, z których korzystali bracia Grimm spisując daną opowieść, a także komentarze pochodzące od autora, objaśniające przesłanie płynące z określonej baśni oraz okoliczności jej napisania.

Książka Philipa Pullmana to bardzo ciekawa i intrygująca pozycja na rynku wydawniczym. Świetną zabawę stanowi porównywanie "ugrzecznionych" baśni zapamiętanych z dzieciństwa z ich bardziej pikantnymi i okrutnymi pierwowzorami. Plusem dla autora jest również to, że czerpał on nie tylko z tych najpopularniejszych opowieści, chcąc tym samym przybliżyć czytelnikowi historie mniej powszechne. A ja to czytałam i swe wrażenia opisałam...



23:03, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 listopada 2014

Gdzie się cis nad grobem schyla

Wydawnictwo Vesper

Liczba stron: 328

 

"Gdzie się cis nad grobem schyla" to piąta część z serii książek poświeconych przygodom Flawii de Luce. Flawia to rezolutna dwunastolatka. Jest ona najmłodsza spośród trójki rodzeństwa. Starsze siostry niezbyt interesują się poczynaniami Flawii. Ofelia jest nieustannie zajęta ćwiczeniem gry na organach i myśleniem o rychłym zamążpójściu, a Dafne tkwi ciągle z nosem w książkach. Obie dziewczyny są stateczne i ułożone. Flawia natomiast odstaje od sióstr. Zamiast oddawać się zajęciom bardziej pasującym do młodej panny, dziewczynka woli zamykać się w laboratorium niegdyś należącym do jej wuja, by tam w otoczeniu fiolek i probówek ważyć trucizny.

Bishop's Lacey dopiero otrząsnęło się z ponurych zimowych wydarzeń i powoli przygotowuje się do Wielkanocy. Kruchy spokój miasteczka niespodziewanie zaburza kolejne morderstwo. Tym razem ofiarą jest miejscowy organista, pan Collicutt. Zbrodnia zbiega się w czasie z planowaną ekshumacją świętego Tankreda. Czy grobowiec skrywa na tyle mroczne tajemnice, że mogą one stać się przyczyną morderstwa? Rozwiązania takiej oto sprawy, kolejnej w swojej krótkiej karierze detektywa-amatora, podejmuje się Flawia.

Flawia de Luce jest bohaterką nietuzinkową. Odznacza się ona niezwykłą dojrzałością i elokwencją. Dziewczynka interesuje się chemią, a opasłe naukowe publikacje czytuje do poduszki. Jest też typem samotniczki i niechętnie angażuje się w domowe sprawy. Flawię cechuje również cięty język oraz niepokorny charakter. Niejeden raz policja z Bishop's Lacey musiała chylić czoła przed jej niebywałymi zdolnościami dedukcyjnymi i umiejętnością logicznego myślenia.

"Gdy się cis nad grobem schyla" to zabawna i ociekająca czarnym humorem powieść kryminalna. I choć cały cykl poświęcony Flawii de Luce napisany został z myślą o nastoletnim odbiorcy uważam, że dorosły czytelnik również zachwyci się główną bohaterką. Przyznaję, iż pomimo tego, że naście lat skończyłam dawno temu, lektura tej książki wywoływała wielokrotnie na mej twarzy uśmiech. Świat Flawii wciągnął mnie na tyle, by z niecierpliwością czekać na publikację kolejnego tomu.

czwartek, 13 listopada 2014

Marsjanin

Wydawnictwo Akurat

Liczba stron: 384

Mark Watney jest jednym z sześciu członków załogi Hermesa - statku kosmicznego biorącego udział w misji Ares 3 zajmującej się eksploracją Marsa. Astronauci przebywają na Czerwonej Planecie od sześciu dni, gdy rozpętuje się straszliwa burza piaskowa. Załoga Hermesa zmuszona jest w pośpiechu ewakuować się do statku i czym prędzej wyruszyć w drogę powrotną. W trakcie ucieczki dochodzi jednak do wypadku, w którym to Mark zostaje ciężko ranny. Inni członkowie ekspedycji myśląc, że Watney zginął, opuszczają planetę. Gdy mężczyzna w końcu odzyskuje przytomność, okazuje się, że tylko on pozostał w zniszczonym obozowisku. Rzeczywistość nie wygląda wesoło. Ma on ograniczone zapasy żywności i wody oraz powietrza. Nie może też nawiązać łączności z NASA, gdyż anteny przekaźnikowe uległy uszkodzeniu podczas nawałnicy. Od tej pory musi radzić sobie sam na nieprzyjaznej planecie, której jest jedynym mieszkańcem. W przeżyciu trudnych dni na Marsie pomóc mogą Markowi jego umiejętności botanika i inżyniera oraz nieopuszczający go humor i wiara  we własne możliwości. Watney skrzętnie zapisuje też każdy sol (marsjańską dobę) w swoim dzienniku licząc na to, że będzie on namacalnym dowodem jego walki o przetrwanie.

Zbudowana przez Weira postać głównego bohatera jest bardzo pozytywna, na próżno więc doszukiwać się w niej wad. I taki typ osobowości w obliczu opisywanych przez autora wydarzeń wydaje się być zupełnie na miejscu. W końcu, aby przetrwać na Marsie potrzeba iście heroicznej postawy! Czytelnik wraz z Markiem odczuwa wszelkie rozterki i drży o jego życie, trzymając po cichu kciuki, by udało mu się opuścić Czerwoną Planetę.

Książka Andy'ego Weira dostarcza nam szeregu fachowych informacji o wyprawach międzyplanetarnych i o samym Marsie w szczególności. Weir wybrał nietypowe miejsce akcji dla swojej powieści, przy tworzeniu fabuły czerpał jednak z pokładów własnej niebywałej wiedzy o podróżach kosmicznych i Czerwonej Planecie. Autor wykreował bardzo ciekawego bohatera pierwszoplanowego, a swoją barwną opowieść umiejętnie przeplata nowinkami ze świata naukowego. Cała książka aż prosi się o jej filmową adaptację. I zdradzę Wam, że podjął się jej już Ridley Scott.

"Marsjanin" słusznie okrzyknięty został jedną z najciekawszych tegorocznych premier na rynku wydawniczym. To książka pełna humoru i dystansu wobec świata. Trzyma w napięciu praktycznie do ostatniej strony, bowiem każdy rozwiązany przez Marka problem skutkuje pojawieniem się serii nowych niefortunnych zbiegów okoliczności. Pomimo tego, że powieść Andy'ego Weira przypisywana jest do gatunku science fiction (choć fikcji w zasadzie tu mało, gdyż autor tworzy tak rzeczowe i precyzyjne opisy, że książkę można byłoby zaliczyć raczej do science fact) uważam, że jest to lektura, która spodoba się nie tylko wielbicielom podróży kosmicznych. "Marsjanin" jest  książką tak dowcipną, że spokojnie można przymknąć oko na niezrozumiałe dla laika skomplikowane procesy chemiczne, czy nowinki techniczne.

 

Moja ocena: 5/6

 



 
1 , 2
Tagi

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano