wtorek, 19 lipca 2016

Wydawnictwo Paperback

Liczba stron: 34

 

„Legendy polskie” to kilkudziesięciostronicowa, bogato ilustrowana książeczka, na którą składają się trzy różne, pisane wierszem podania: „Diabelska kręgielnia”, „Legenda o Strzale” oraz „Rów i skrzat”. Są to lokalne dolnośląskie legendy w nowej, odświeżonej przez Tomasza Duszyńskiego i jego żonę Monikę Łukasik-Duszyńską, wersji.

Pierwsza opowieść, „Diabelska kręgielnia”, dotyczy Czirna zwanego Janem, który to zawarł pakt z diabłem. Bies obiecał mu spełnienie wszystkich życzeń, póki Jan będzie zdolny dźwigać podarowany przez czorta głaz.

„Oto kamień jest, mój Janie,

Z nim ci się już nic nie stanie.

Póki dźwigniesz go rękami,

Póty sypnie życzeniami”.

Jak to jednak z takimi diabelskimi układami bywa, tutaj także krył się pewnie podstęp.

„Życzeń  nasz Czirn miał nie miara

I spotkać miała go kara.

Bo kamień chowany w kieszeni

Zaczynał ciążyć ku ziemi”.

Każda podanie niesie ze sobą pewien morał. Legenda o Janie mówi nam o tym, abyśmy uważali na to, czego pragniemy, ponieważ nasze kaprysy przysporzyć nam mogą nie lada kłopotów.

Najbardziej do gustu przypadła mi opowieść o Annie zwanej Strzałką, która chcąc zostać łucznikiem przebrała się za chłopca i dopiero wtedy podjęła naukę w tym zawodzie.

„Dziewczę marzeń mieć nie może,

Nikt nam w życiu nie pomoże,

Bo nie talent się tu liczy,

Gorszy ten, kto jest w spódnicy”.

Legenda o Strzałce uczy nas wytrwałości w realizacji własnych marzeń.

„Talent, kunszt i ciężka praca

W życiu zawsze się opłaca”.

Ostatnia historia nosi tytuł „Rów i skrzat”. Prawi ona o młodym, ubogim Antku, który wpadł w niełaskę pana, ponieważ chciał związać się z pańską córką. Zły włodarz postanowił ukarać biednego chłopca trzymając go w niewoli. Po licznych błaganiach jedynaczki obiecuje jednak zwrócić mu wolność, jeśli tylko Antek zdoła wykopać własnoręcznie „rów szeroki niczym morze, koń przeskoczyć go nie może”.* Podanie to mówi o tym, że prawdziwa miłość jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody oraz że złe uczynki zawsze zostają ukarane.

Ponieważ „Legendy polskie” to pozycja skierowana do dzieci, napisana jest ona łatwym i przystępnym językiem. W szybkim i rytmicznym czytaniu pomaga wierszowany zapis utworów. Krótkie czterowersowe zwrotki zachęcają do czytania na głos i odgrywania niektórych scenek.

Kilka osobnych zdań warto poświęcić samym ilustracjom. Są one miłe dla oka, bajecznie kolorowe i wyraziste. Ich autorem jest Artur Gulewicz, który poprzez współpracę z wieloma wydawnictwami od ponad dekady zapewnia oprawę graficzną licznym książkom dla dzieci.

Polecam Waszej uwadze tę niewielką objętościowo książeczkę. Dowiecie się z niej nie tylko trochę na temat Dolnego Śląska, ale także zapewni Wam ona świetną zabawę. Jest to lektura idealna do wspólnego czytania z własnymi pociechami.

 

*Wszystkie cytaty pochodzą z:Legendy polskie, Tomasz Duszyński, Monika Łukasik-Duszyńska, Wydawnictwo Paperback.

poniedziałek, 18 lipca 2016

Wydawnictwo Paperback

Liczba stron: 274

 

Ledwie zakończyła się sprawa ze straszliwie pomocą szafą, a chłopcy znajdują na strychu w domu Wolskich kolejny tajemniczy mebel. Jest to kufer, który… wciąga Staszka, Karola oraz Antka i przenosi ich w czasie do lat siedemdziesiątych XX w. Jakby tego było mało, przyjaciele lądują - a gdzieżby indziej - prosto w Chinach! Od tej pory nie będą mieli nawet chwili na to, by złapać oddech. Nie dość, że muszą zastanowić się, jak wykaraskać się z nowych kłopotów, to jeszcze wplątani zostają w szeroko zakrojoną  intrygę. Będą musieli dokonać wyboru pomiędzy siłami dobra i zła, stawka jest zaś wysoka. Kto odniesie zwycięstwo w tej walce, uwolni pradawne moce i będzie nimi władał.

Tym razem już od pierwszych stron razem ze Staszkiem, Karolem i Antkiem wpadamy prosto w wir niezwykłych zdarzeń. Chłopców czeka szereg przygód, których nie powstydziłby się sam Harry Potter. Będą pościgi, gwałtowne zwroty akcji, treningi ciała i umysłu, magiczne zaklęcia i sztuczki. Pojawią się smoki, magowie i czarodziejskie przedmioty. Przyjaciele będą się przemieszczać do różnych punktów w czasie, odwiedzą wiele niesamowitych miejsc, nawiążą nowe znajomości i nauczą się bardzo wiele o dziejach własnego miasta i historii domu Staszka.

Również drugi tom traktujący o poczynaniach trzech niesfornych nastolatków zapewni nam porządną dawkę dobrego humoru. Będziemy mieli okazję przekonać się, że inskrypcje z ciasteczek z wróżbą to nie tylko czcze słowa, dowiemy się jakim łamańcem językowym dla niektórych potrafi być prosta przyśpiewka „Szła dzieweczka do laseczka” oraz że owoce cytrusowe mogą (dosłownie) rzucić światło na niejedną niejasną sytuację.

Lektura dwóch części Staszkowych przygód już za mną. Myślę, że bardzo chętnie jeszcze kiedyś wrócę do nich wraz z moją córką, a potem będzie ona chętnie czytała je samodzielnie. Trochę żal mi rozstawać się z całą paczką, ale mam nadzieję, że Tomasz Duszyński ma jeszcze w planach kontynuację cyklu.

O pierwszej części przygód Staszka przeczytacie TUTAJ.

niedziela, 17 lipca 2016

Wydawnictwo Paperback

Liczba stron: 348

 

Choć moja metryka nieubłaganie wskazuje na to, że wiek nastoletni dawno pozostawiłam za sobą, czasami lubię dla odmiany przeczytać książkę przeznaczoną dla młodzieży. Sięgając po „Staszka i straszliwie…pomocną szafę” przyświecała mi także myśl, iż na lekturze tej skorzystam nie tylko ja, lecz za kilka lat również i moja córka.

Staszek Wolski wydaje się być przeciętnym nastolatkiem z typowo nastoletnimi problemami. Miewa humory, złości się na rodziców, a młodsza siostra gra mu na nerwach. Jakby tego było mało, martwi się o oceny, boi się braku akceptacji ze strony rówieśników i przeżywa pierwsze młodzieńcze zauroczenie. Życie Staszka wywraca się do góry nogami, gdy zmuszony jest przeprowadzić się wraz z rodziną do innej miejscowości, porzucając tym samym dotychczasową szkołę i znajomych. Początkowo chłopcu trudno jest odnaleźć się w nowym miejscu i traktuje całe to zamieszanie związane z przenosinami jako prawdziwy dopust boży. Wśród kolegów z klasy czuje się jak czarna owca, a (pomimo tego że pięknie odremontowany) prawie stuletni dom, do którego przyszło mu się przenieść, odrobinę go przeraża. Kiedy jego gimnazjum bierze udział w innowacyjnym programie trójek klasowych, Staszek zgłasza się na ochotnika widząc w tym szansę na zaadoptowanie się do nowego otoczenia i być może zdobycie przyjaciół. W wykonywaniu zadań pomaga mu pewna niezwykła…szafa. Tylko, czy aby na pewno bezinteresownie? Staszek szybko przekona się, że w życiu nie ma nic za darmo.

Po lekturze kilku rozdziałów zrozumiałam, co jest tak wyjątkowego w Staszku. To jego niesamowita dojrzałość. Pomimo młodego wieku, Staszek jest chłopcem nadzwyczaj rozsądnym i rozważnym. Nie podejmuje decyzji pochopnie, cechuje go wysoka kultura osobista, jest oddanym przyjacielem i łatwo zyskuje sympatię otoczenia. Wprost nie można go nie polubić.

Sam motyw zadań trójklasowych to pomysł bardzo nowatorski i z powodzeniem można by go wprowadzić w niejednej placówce oświatowej. Jeśli chodzi zaś o tytułową szafę, ma ona pewne właściwości magiczne. Znane nam są z literatury młodzieżowej różne rodzaje szaf. Jako przykład podam chociażby tą pierwszą przychodzącą na myśl - opisaną w „Opowieściach z Narnii”. Można by się spodziewać, że schemat zaczerpnięty od Lewisa zostanie w jakiś sposób powielony przez autora. Nic bardziej mylnego! Tym razem ten garderobiany mebel nie służy jako portal do innego bajkowego świata, a działa na zasadzie studni życzeń. Z szafy wychodzić będą bowiem osoby, które mają pomagać Staszkowi w przygotowaniach do konkurencji, zarówno wymagających umiejętności logicznego myślenia, jak i sprawności fizycznej.

Książka Tomasza Duszyńskiego niesie ze sobą bardzo mądre przesłanie dla młodych czytelników. Mówi o tym, że prawdziwa przyjaźń pozwala dokonywać rzeczy wręcz niemożliwych, uczy wytrwałości i wyrabiania w sobie altruistycznej postawy. Zachęca do rozwijania swoich pasji, poznawania środowiska, w którym żyjemy i pogłębiania swojej wiedzy z różnych dziedzin. Poza tym przepełniona jest dobrym humorem, nie brak tu zabawnych dialogów i komicznych wręcz sytuacji (szczególnie tych z udziałem Karola). Zakończenie pozostawia lekki niedosyt, gdyż jest jednocześnie wstępem do dalszych przygód Staszka i jego paczki. Całe szczęście miałam drugą część pod ręką, więc tak szybko nie pożegnałam się z bohaterami.

Tagi

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano