wtorek, 30 września 2014

Cała nadzieja w Paryżu

Wydawnictwo Feeria

Liczba stron: 272

Co się stanie, gdy kobieta po przejściach spotyka mężczyznę z przeszłością? Czy możliwa jest miłość po tylu uczuciowych porażkach? Czy warto rozmieniać się na drobne dla pozornie stabilnych, lecz pozbawionych emocji związków? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w powieści Deborah McKinlay pt. „Cała nadzieja w Paryżu”.

Jack Cooper jest poczytnym pisarzem mającym w swym dorobku sześć bestsellerów i kilka ekranizacji. Jednak Jack zdaje się być wypalonym zawodowo. Od jakiegoś czasu cierpi na twórczą niemoc i poważnie zastanawia się nad porzuceniem pisarstwa na zawsze. Promykiem nadziei, który wprowadza trochę emocji w coraz bardziej ponure życie autora stają się listy od zauroczonej jego książkami Eve. Dla ogarniętej samotnością Eve korespondencja z Jackiem stanowi odskocznię od smutnej rzeczywistości i powoli nadaje ona kolorów jej szarym dniom. Początkowo wiadomości ograniczają się jedynie do zdawkowych informacji na temat ulubionych kulinariów. Stopniowo jednak tych dwoje nieznajomych sobie ludzi, których dzieli przecież cały ocean (Jack mieszka w Ameryce, a Eve w Wielkiej Brytanii) staje się sobie coraz bliższych i odkrywają oni przed sobą swoje wnętrze.

Deborah McKinlay w swej powieści „Cała nadzieja w Paryżu” opowiada cudowną historię, gdzie miłość do gotowania stanowi tło dla rodzącej się niezwykłej przyjaźni. Autorka świetnie łączy angielską melancholię z amerykańską nonszalancją. Jest to powieść o tęsknocie do bliskości, o poznawaniu na nowo samego siebie i o bólu związanym z utratą ukochanej osoby. W „Całej nadziei w Paryżu” odnajdziemy wiele wymiarów miłości: skomplikowaną relację matki i córki - z pozoru zupełnie nieudaną, a jednak głęboką i prawdziwą , przepełnioną żalem więź pomiędzy opuszczonym przed laty dzieckiem a ojcem oraz gorące uczucie, które po fazie wzajemnej nienawiści z czasem zmienia się w przyjaźń.

Jestem bardzo mile zaskoczona głębią tej książki. Spodziewałam się lekkiej lektury na popołudnie przy filiżance kawy, a otrzymałam wielowątkową powieść z niespodziewanym i dojrzałym zakończeniem. Polecam serdecznie „Całą nadzieję w Paryżu” każdemu, kto lubi zanurzyć się w słodko-gorzkiej powieści, po przeczytaniu której ogarnia nas nostalgia oraz smutek, gdy uświadamiamy sobie, że ostatnia strona jest już za nami.

 

Moja ocena: 5/6

 



poniedziałek, 29 września 2014

Chłopak z Warszawy

Dom Wydawniczy REBIS

Liczba stron: 432

1 sierpnia 2014 roku minęła 70. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Z tej okazji nasz rynek wydawniczy zalała fala publikacji poświęconych tematyce powstańczej. Ja miałam przyjemność zrecenzowania biografii Andrzeja Borowca ps. „Zych” zatytułowanej „Chłopak z Warszawy. Postanie warszawskie oczami szesnastoletniego żołnierza”.

Powstanie warszawskie obecnie uznawane jest przez historyków jako nieudany zryw wolnościowy. Łatwo jednak oceniać te wydarzenia z perspektywy czasu, na chłodno i biorąc pod uwagę pod uwagę wszelkie przesłanki polityczne. Dla Borowca i wielu podobnych mu chłopców był to jednak akt odwagi i niezłomności charakteru. Ci nastoletni żołnierze nie chcieli biernie patrzeć na zniewolenie swoich rodaków przez okupanta. Chcieli działać. Teraz ocenia ich historia.

Książka rozpoczyna się dedykacją: „Wszystkim warszawskim chłopakom – zwłaszcza tym, którym nie dane było dorosnąć”. I właśnie ten zapis daje nam przedsmak tego, co znajdziemy w tej lekturze. Autor opisuje historię powstańców wykorzystując najlepsze źródło historyczne: własne wspomnienia. Sam, będąc zaledwie szesnastoletnim chłopcem, był naocznym świadkiem wielu wydarzeń z  okresu drugiej wojny światowej.

Borowiec przedstawia czytelnikowi wycinek ze swojego życiorysu, począwszy od dzieciństwa spędzonego w Makowie Podhalańskim, a zakończywszy na wyzwoleniu obozu jenieckiego, do którego trafił po upadku powstania warszawskiego. Jako młody chłopak walczył w słynnym batalionie „Zośka”, zmuszony był do ukrywania się w kanałach i do wyciągania z gruzowisk ciał poległych, a swoją pierwszą namiastkę munduru zdjął ze zwłok.

Biografia Andrzeja Borowca to niezwykła historia o dorastaniu wśród szalejącej wojny, przepełniona zarówno radością małych zwycięstw, jak i goryczą związaną z niespełnionymi nadziejami. Autor opisuje wstrząsające wydarzenia z drugiej wojny światowej poddając je jednocześnie swojej subiektywnej ocenie. Książce, pomimo powagi poruszanej w niej tematyki nie brak humoru i ciętego języka. Borowiec jest na pewno zręcznym pisarzem i doskonale potrafi przelewać na papier swoje wspomnienia dotyczące wojny,  tak by nie były one suchą relacją, ale pełną emocji opowieścią.

Biorąc pod uwagę aspekt wizualny, wydanie to jest niezwykłą gratką dla czytelnika. Dostajemy do ręki pięknie prezentujący się tom w twardej oprawie, o przyciągającej oko okładce. Dodatkowo książka okraszona jest licznymi fotografiami, umożliwiającymi odbiorcy zobrazowanie wydarzeń opisywanych przez „Zycha”.

Andrzej Borowiec po zakończeniu wojny przez wiele lat pracował jako korespondent dla kilkunastu międzynarodowych agencji prasowych. Obecnie autor „Chłopca z Warszawy” mieszka na Cyprze.

„Żadna już późniejsza wojna nie była tak porażająca jak to, co widziałem w płonącej Warszawie”.

(cytat zaczerpnięty z wywiadu jakiego udzielił Andrzej Borowiec dla portalu nowahistoria.interia.pl)

 

Moja ocena: 5/6



wtorek, 23 września 2014

Bezpiecznie jak w domu

Wydawnictwo Feeria

Liczba stron: 236

Gdzie człowiek czuje się najbezpieczniej? Oczywiście w swoim własnym domu. Co jednak, gdy ten domowy azyl zostanie niespodziewanie naruszony? I gdy staniemy już w obliczu zagrożenia, powinniśmy uciekać, czy stawić mu czoła?

Kiedy do położonej na uboczu posiadłości należącej do Lisy niespodziewanie wtargnął zbiegły z więzienia morderca, kobieta stała się zakładnikiem w swoim własnym domu. Ucieczka jest niemożliwa gdyż przestępca nie spuszcza z Lisy oka. Poza tym mężczyzna jest wyjątkowo brutalny i nie waha się użyć wobec niej przemocy, a każdy przejaw nieposłuszeństwa wpędza go w furię. Wkrótce przypadkowo do domu więzionej kobiety zagląda dziennikarka Senta. Dlaczego więc odchodzi i nie wzywa pomocy pozwalając, aby koszmar Lisy trwał?

Simone van der Vlugt prowadzi opowieść dwutorowo: z punktu widzenia Lisy i Senty. Dowiadujemy się wiele o obydwu kobietach, o kierujących nimi pobudkach i o tym, dlaczego znalazły się w danym punkcie życia. Autorka świetnie oddaje targające bohaterkami emocje, dzięki czemu czytelnikowi łatwo wczuć się w obie postaci.

„Bezpiecznie jak w domu” to thriller, który przede wszystkim przeraża swym realizmem. Bo czyż najbardziej nie drżymy o bezpieczeństwo własne i swoich najbliższych? Van der Vlugt nie ucieka się do wymyślnych motywów kryminalnych. Wykorzystuje w swej powieści historię, w której najbardziej zatrważające jest to, że mogłaby się wydarzyć naprawdę. Po lekturze tej książki już zawsze będziecie zamykać drzwi.

 

Moja ocena: 4/6



niedziela, 21 września 2014

Powrót, Izabela Sowa

Wydawnictwo Znak literanova

Liczba stron: 240

Izabela Sowa jest pisarką, której rozgłos przyniosła tzw. „Owocowa seria”. Ja zetknęłam się po raz pierwszy z twórczością tej autorki, gdy w ręce wpadła mi jej najnowsza powieść zatytułowana „Powrót”.

Bohaterką „Powrotu” jest Dorotka – młoda kobieta tuż po trzydziestce. Dorotka jest czarną owcą w rodzinie. Zamiast skończyć prestiżowy kierunek na ASP, rzuciła studia i wyjechała z kraju, by podejmować się różnych mało płatnych zajęć. Po powrocie do Polski, ku przerażeniu swej matki, otworzyła mini studio tatuażu, które stało się jej głównym źródłem utrzymania. Sama Dorotka stara się żyć nieszablonowo, wymykać się wszelkim klasyfikacjom i uogólnieniom. Chce być przede wszystkim oryginalna w swej inności.

Jak dla mnie Dorotka wydaje się przede wszystkim zmaltretowana i rozczarowana (oraz poirytowana) wszystkim dookoła: mężczyznami, przyjaciółmi, klientami… Nawet zachowaniem swoich rodziców. Jej postać jest nieco przerysowana, zupełnie jak odkalkowana ze starej bajki dla dzieci. Sposób ubierania, fryzura, poglądy – wszystko to niby unikatowe, a jednak trochę naciągane, wręcz wykreowane. Dlatego też Dorotka sprawia wrażenie osoby oderwanej od rzeczywistości.  Jej zachowanie również jest trochę dziecinne. W jednej chwili prowadzi iście filozoficzne dysputy o sensie życia, by za chwilę zachwycać się kreskówką. Także sposób przedstawiania się bohaterki (używa ona zdrobnienia „Dorotka”) podkreśla moim zdaniem jej mało dojrzały charakter.

Konstrukcja powieści Izabeli Sowy nie przypadła mi do gustu. W książce praktycznie nic się nie dzieje – pozbawiona jest całkowicie akcji i motywu przewodniego, ogranicza się natomiast do dogłębnej psychoanalizy Dorotki. Autorka snuje swą opowieść wplatając w nią wyrwane z kontekstu historie z przeszłości, co sprawia, że cała książka jest mało spójna. Dodatkowo podkreśla to stosowany przez Sowę język – jest on potoczny, a wypowiedzi bohaterów są chaotyczne i pełne niedopowiedzeń. Można się w tym wszystkim zagubić! Nie wiem, czy był to efekt zamierzony, mający oddawać stan ducha Dorotki, mnie jednak niezmiernie irytował.

Powieść Izabeli Sowy ma odzwierciedlać, jak wygląda współczesne pokolenie uciekających od dorosłości trzydziestolatków. Nie chcę uciekać się do zbędnych uogólnień, jednak świat wykreowany przez autorkę pasowałby do pokolenia ZNACZNIE młodszego. Jedyne co zaskoczyło mnie w książce Sowy to zakończenie, gdyż takiego obrotu spraw nie spodziewałam się zupełnie.

„Powrót” wraz ze swą bohaterką rzeczywiście zabiera do krainy Oz. Jednak jest to dalej dziwna i nierzeczywista kraina pozostająca w sferze bajek. Zupełnie jak postać Dorotki. Może zbyt powierzchownie odbieram powieść Izy Sowy – wszak ma to być „inteligentna literatura środka”. Ja tu drugiego dna nie widzę. Niestety mnie nie pociąga twórczość tego typu i stąd moja słaba ocena dla tej powieści. Podejrzewam, że niektórym „Powrót” może się spodobać. Każdemu jednak według jego potrzeb. Dla mnie powrotów już nie będzie.

 

Moja ocena:2/6



środa, 17 września 2014

Ostatni dzień lata, Joyce Maynard

Wydawnictwo MUZA

Liczba stron: 304

Wczoraj wieczorem zabrałam się za książkę idealnie wpisującą się tytułem w ostatnie dni chylącego się ku końcowi lata. Lektura tak mnie pochłonęła, że ani się obejrzałam, a była już pierwsza w nocy, a ja kończyłam ostatni rozdział.

Pierwsze wrażenie, jakie wywołuje ta książka może być mylące. Okładkę zdobi kadr filmowy, co już może napawać sceptycyzmem. Sam tytuł też brzmi dość banalnie, wręcz pasowałby do taniego romansu. Jednak, jak to często bywa w przypadku książek, te niepozorne wizualnie bywają najlepsze.

Bohaterem powieści Joyce Maynard jest wchodzący w okres dojrzewania trzynastoletni Henry. Chłopiec jest samotnikiem. Nie jest zbyt lubiany w szkole, nie ma przyjaciół, a jego jedyne rozrywki ograniczają się do oglądania telewizji, fantazjowania o dziewczynach i długich rozmów z matką przy kolacji. W pewien upalny dzień, Henry i jego mama Adele wybierają się do supermarketu. Podczas zakupów chłopiec zostaje zaczepiony przez rannego mężczyznę. Frank (bo tak na imię ma ów nieznajomy) prosi młodzieńca o pomoc w ukryciu się przez jakiś czas. Tak oto w ogarniętym marazmem życiu Henry'ego wszystko zaczyna się zmieniać, mieszkanie pod jednym dachem z Frankiem przynosi bowiem wiele niespodzianek. I nie wszystkie podobają się chłopcu.

"Ostatni dzień lata" stanowi doskonałe studium relacji pomiędzy samotną matką a synem. Widzimy zazdrość, jaką czuje Henry, gdy w życiu jego matki pojawia się inny mężczyzna. Obserwujemy także, jak wiele wysiłku kosztuje Adele samodzielne wychowywanie chłopca i jednoczesne zachowywanie pozorów stabilności emocjonalnej.

Przekaz zawarty w powieści jest ponadczasowy. Książka Joyce Maynard uświadamia odbiorcy starą i dobrze znaną prawdę: że na prawdziwą miłość warto czekać przez wiele lat. Oraz to, że czasem warto przedłożyć dobro ukochanej osoby nad swoje własne.

Z pewnością "Ostatni dzień lata" zmusza do głębszej refleksji. Właśnie takie powieści lubię: zaskakujące treścią i pojawianiem się nietuzinkowych bohaterów. Polecam serdecznie lekturę tej książki nie tylko w letnie dni. Myślę, że znakomicie rozgrzeje ona serce czytelnika nawet podczas najbardziej srogiej zimy.

 

Moja ocena: 5/6



23:07, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Tagi

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano