środa, 28 maja 2014

William Pul Young, Rozdroża

Wydawnictwo Nowa Proza

Liczba stron: 315

 

William Paul Young, autor bestselerowej „Chaty”, często nazywany jest mistrzem powieści traktujących o bólu, cierpieniu i o wierze. Mówi się, że nikt nie potrafi pisać o Bogu tak jak on. Ja z tym autorem zetknęłam się po raz pierwszy. Nie ukrywam, że po przeczytaniu pierwszych rozdziałów książki nastawiona byłam dość sceptycznie do całości, jednak w trakcie dalszej lektury wprost nie mogłam się oderwać!

Bohaterem powieści Younga jest  Anthony Spencer  – obdarzony zupełnym brakiem empatii paranoik i manipulant. Tony jest także odnoszącym sukcesy biznesmenem, a szybka droga na szczyt i błyskotliwa kariera spowodowały, że stał się zadufanym w sobie egoistą raniącym wszystkich, którzy go kochają. Jednak jest to tylko poza. Pod tą skorupą bohater jest bezbronnym chłopcem, który pragnie tylko, by ktoś pomógł mu się z niej wydobyć.  

Po niezwykle ostrym ataku bólu głowy, który Anthony mylnie bierze za migrenę, nasz bohater traci przytomność w podziemnym garażu swojego apartamentowca. Gdy trafia w ciężkim stanie na OIOM, okazuje się jednak, że ma guza mózgu oraz tętniaka. W wyniku silnego krwotoku podpajęczynówkowego Tony zapada w śpiączkę. 

Budzi się w niezwykłym świecie. Początkowo nie wie, czy to jawa czy sen. Dookoła niego rozpościera się pustkowie, zniszczona ziemia niczyja. Anthony zaczyna swą wędrówkę po tej dziwnej krainie, błąkając się po tytułowych rozdrożach. W czasie swej podróży spotyka różne postaci, które sprawiają, że zaczyna rozmyślać nad swoją dotychczasową egzystencją. Sam również ma pośredni wpływ na życie innych ludzi. Świat, po którym porusza się Tony jest pewną alegorią – obrazuje pustkowie, jakim jest serce bohatera. Jednak czy zmieni się ono w żyzną ziemię? I czy otaczający je mur skruszeje?

Cała książka ma formę przypowieści. Uczy nas, że Bóg przychodzi do nas pod różnymi postaciami. Wyjaśnia nam również sens życia i śmierci, mówi o wartości przebaczenia oraz o tym, ile dobra potrafi przynieść odrobina bezinteresowności i troski o innych. Jest to powieść pełna ciepła, wzruszająca i skłaniająca do refleksji. Zmusza nas do rozmyślania nad swoim własnym życiem.

Po lekturze „Rozdroży” Williama Paula Younga na usta ciśnie mi się tylko jeden przymiotnik określający tę książkę: cudowna! Płakałam ze wzruszenia kończąc ostatni rozdział. Uważam to za najlepszą rekomendację. Polecam serdecznie!

„To co leży za nami i przed nami jest drobnostką w porównaniu z tym, co mamy w sobie”.

[Ralph Waldo Emerson]

 

Moja ocena: 6/6



14:00, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2014

Rzeki Londynu, Ben Aaronovitch

Wydawnictwo MAG

Liczba stron: 384

Zimna styczniowa noc w Londynie. Pod zachodnim portykiem kościoła św. Pawła w Covent Garden dochodzi do brutalnego morderstwa – ktoś w tajemniczy sposób został pozbawiony głowy! W tych oto okolicznościach poznajemy naszego bohatera. Jest nim Peter Grant, londyński policjant, który do tej pory nie wykazał się niczym szczególnym i jego przełożony chce oddelegować go do pracy za biurkiem. Grant w trakcie oględzin miejsca zbrodni widzi… ducha. I tu zaczyna się akcja całej książki.

W konsekwencji niezwykłego spotkania Grant przydzielony zostaje do rozwiązania makabrycznego morderstwa i trafia pod skrzydła nadinspektora Thomasa Nightingale’a. Sam Nightingale również jest nietuzinkowy. Jest to elegancki na starą modłę i nieco ekscentryczny czarodziej, który postanawia nauczyć Petera podstaw magii. 

Od tej pory życie Granta nie jest już takie samo. Zabija wampiry, szuka duchów i dowiaduje się, że na świecie żyją stworzenia, o których nie miał do tej pory zielonego pojęcia. Wszystko po to, aby chronić królewski ład. Peter nie ma łatwego zadania: musi pomóc rozstrzygnąć spór pomiędzy walczącymi o władzę w mieście bogami rzek. Dodatkowo cały czas ściga zabójcę, który urządza przedstawienie teatralne, angażując w nie niewinnych ludzi. Mają oni być aktorami w sztuce, a demoniczny reżyser odziewa ich w przerażające maski.

Powieść stanowi fascynującą wycieczkę po Londynie – deszczowym mieście osnutym mgłą i pełnym mrocznych tajemnic. Jest to książka niezwykle zabawna, dowiadujemy się w niej między innymi, że Isaac Newton parał się magią, a każda rzeka na świecie ma swojego boga. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Według mnie jedynym minusem jest to, że autor niektóre zagadnienia przedstawia bardzo chaotycznie. Czasem wydaje się być zbyt rozkojarzony (podobnie jak główny bohater – co stanowi ciekawą analogię)  i nie skupia się na opisywanych wydarzeniach, które (moim zdaniem) mógłby bardziej rozwinąć. Pomimo tego książka zaintrygowała mnie, gdyż porusza pewne nowatorskie wątki. Ciekawa też jestem, jak potoczą się dalsze losy Petera Granta.

 

Moja ocena: 4/6



Tagi: fantastyka
12:06, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 22 maja 2014

Botanika duszy, Elizabeth Gilbert

Dom Wydawniczy REBIS

Liczba stron: 576

 

„Botanika duszy” Elizabeth Gilbert to fascynująca i wciągająca powieść, pełna bogactwa barw i zapachów.  Autorka bestsellerowego „Jedź, módl się, kochaj” tym razem zabiera nas w fascynującą podróż po odległych krajach.

Bohaterką książki jest Alma Whittaker - córka Henry’ego Whittakera - bogatego angielskiego przedsiębiorcy , który zbił majątek na uprawie chinowca oraz  Beatrix van Devender  - wykształconej, surowej i wychowanej w kalwińskiej wierze Holenderki. Już od najmłodszych lat Almę pasjonuje botanika. Z zapałem odkrywa ona tajemniczy świat roślin i bada go. Alma jest przy tym niezwykle dociekliwym dzieckiem, które od mlecznych lat przedstawiało niezwykłe umiłowanie wiedzy.  W późniejszym życiu można opisać ją, jako kobietę o nieprzeciętnej inteligencji, niezwykłej osobowości i błyskotliwym umyśle.

Początkowo bohaterka nie wydaje się być miłą osobą, czytelnik może nawet poczuć do niej antypatię. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń zmienia się nasze nastawienie. Wspólnie z Almą śmiejemy się. Razem cierpimy i wespół z nią wzruszamy się.  Na końcu, wyruszamy z główną bohaterką w podróż, by odnaleźć prawdę i rozwiązać zagadki  z przeszłości, ale także, by odszukać  i poznać swoje ja.

„Botanika duszy” z pewnością jest powieścią wielowątkową. Porusza niezwykle ważkie zagadnienia, takie jak miłość, przyjaźń, czy wybaczanie. Jest też książką o dorastaniu i seksualności. Mówi nam ponadto o trudnej siostrzanej miłości oraz o pojednaniu, które długo kazało na siebie czekać. Dotyka spraw metafizycznych, m.in. sensu istnienia, wiary, zwątpienia w Boga. Jest to także książka o miłości dojrzałej, lecz niespełnionej oraz o przyjaźni, która zamienia się w uczucie. Stanowi poza tym doskonałą analizę małżeństwa: mamy tu do czynienia z przekrojem trzech związków – każdy jest inny i każdy na swój sposób nieszczęśliwy, a autorka wskazuje na kardynalne błędy wpływające na ich tragizm.

„Botanika duszy” jest powieścią tworzoną na zasadzie kontrastów. Mamy tu dwie kobiety, które stanowią swe wzajemne antytezy: pierwsza piękna, lecz chłodna. Druga niezbyt urodziwa, lecz pełna ukrytych namiętności. Mamy również starcie wiary z agnostycyzmem, siły z uległością… takie przykłady można mnożyć.

Moim zdaniem w swej uniwersalności książka ta stanowi swoisty hołd dla kobiet poświęcających swe życie nauce. Znalazłam w niej aspekty, które momentami kłócą się z moim światopoglądem, jednak pomimo wszystko uważam, że jest ona warta przeczytania. Dlatego nie zostaje mi nic innego, jak zachęcić wszystkich do lektury. Polecam serdecznie!

 

Moja ocena: 4,5/6



20:31, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 maja 2014

Polański. Bibliografia, Paul Werner

Dom Wydawniczy REBIS

Liczba stron: 336

Roman Polański – przez jednych wielbiony, przez innych znienawidzony. Jego barwnym życiorysem można by obdzielić kilka osób, a nawet mógłby on stanowić materiał na doskonałą powieść. Polański to reżyser o niezwykłym dorobku. Pracował on z największymi sławami Hollywood, m.in. z Mią Farrow, Harrisonem Fordem, Hugh Grantem, Sigourney Weaver, czy Benem Kingsley’em. To dzięki niemu karierę rozpoczął Jack Nickolson („Chinatown”) oraz Adrien Brody („Pianista”). Perfekcjonista, egocentryk, skandalista, kuglarz i czarodziej reżyserii – tak zazwyczaj definiuje się jego osobę. Ostatnimi czasy niezasłużenie oceniany jest on głównie przez pryzmat licznych skandali, a nie swojego dorobku  reżyserskiego. W napisanej przez siebie biografii Paul Werner podjął się obiektywnej oceny życia Polańskiego, w oderwaniu od afer i wiadomości z pierwszych stron plotkarskich gazet.

Już od najmłodszych lat kino fascynowało Polańskiego, zawsze odgrywało też znaczącą rolę w jego życiu i było jego odskocznią od rzeczywistości. Osobę reżysera Werner definiuje całkiem trafnie, pisząc o nim, że „(…) zawsze był autsajderem, człowiekiem wyrwanym z korzeniami, przekraczającym granice i wędrującym przez różne światy”. Życie Polańskiego nie było pozbawione bowiem dramatyzmu, a większość jego przeżyć i doświadczeń życiowych znalazła swoje późniejsze odbicie w jego filmach. W każdym projekcie widać cząstkę jego samego. Samą jego karierę reżyserską można natomiast porównać do sinusoidy, z licznymi wzlotami i upadkami.

Od pierwszych stron książki widać fascynację autora Polańskim. Na szczęście fascynacja ta nie przedkłada się na nadmierne idealizowanie osoby reżysera, przez co otrzymujemy jego wyważony obraz. Z biografii napisanej przez Wernera wyłania się wizerunek Polańskiego: osoby,  która stale dąży do tego, by być najlepszym i zawsze chce się wyróżniać na tle innych, przedstawianej momentami nawet jako postać mało skromna i nieco egocentryczna. Jako reżyser opisywany jest natomiast jako wymagający, dokładny, czy wręcz pedantyczny. I chyba właśnie na tym dążeniu do perfekcji polega cały geniusz filmów Polańskiego.

Książkę Paula Wernera czyta się niczym dobrą powieść - momentami humorystyczną, chwilami wzruszającą. Cały czas, rozdział po rozdziale, czytelnik chce zagłębiać się dalej. Poza dokładną analizą życia Polańskiego, jest ona również doskonałym kompendium wiedzy na temat jego filmów. Biografia, okraszona licznymi zdjęciami stanowi także piękne wydanie pod względem estetycznym. Polecam ją nie tylko wielbicielom twórczości Polańskiego, lecz każdemu miłośnikowi kina – czyta się ją rewelacyjnie.

 

Moja ocena: 5,5/6



Tagi: biografia
19:50, marcinkowska.katarzyna , Przeczytane
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 maja 2014

Zabójczy spokój, Louise Penny

Wydawnictwo Feeria

Liczba stron: 515

 

W malowniczym, niemal pocztówkowym kanadyjskim miasteczku Three Pines dochodzi do morderstwa. Ofiarą pada  nieznośna i neurotyczna, powszechnie nielubiana CC de Poitiers. Tak oto rozpoczyna się drugi tom serii o dokonaniach inspektora Armanda Gamache’a.  

Od pierwszych stron książka trzyma w napięciu. Nieprawdopodobnym wręcz wydaje się, że w tak bajkowym miasteczku, jakim jest Three Pines mogło dojść do zbrodni. Jednak przyjaźni mieszkańcy mają swoje sekrety  - niektóre głęboko ukryte, mroczne i przejmujące bólem. Książka już od pierwszych stron stanowi misternie uknutą intrygę, z zaskakującym zakończeniem.

„Zabójczy spokój” Louise Penny można śmiało zaliczyć do kryminałów nowego typu. Jest  to powieść  z pewnością nietuzinkowa, zabarwiona dozą czarnego humoru - co rzadko zdarza się w książkach z tego gatunku.  Również sam główny bohater – Armand Gamache wyróżnia się na tle innych pierwszoplanowych postaci znanych mi do tej pory z powieści kryminalnych, przedstawianych w większości , jako osoby władcze, szorstkie i trudne w obyciu. W porównaniu z nimi Gamache jest szarmancki, elegancki, bardzo lubiany i przyjazny, przez co zupełnie przeczy utartym schematom.

Autorka „Zabójczego spokoju”  lubuje się w bardzo plastycznych opisach. Dzięki temu czytelnik czuje się, jakby brał udział w bieżących wydarzeniach, niemal obserwując ich rozwój z perspektywy widza umiejscowionego w jednej ze scen powieści. W całą fabułę książki delikatnie wplecione jest umiłowanie do sztuki i słowa pisanego. Nadaje to jej drugie dno, jakby odrębne od całej istoty kryminału – dotyka bowiem takich sfer, jak miłość, przyjaźń, wierność, bezwzględne oddanie i poświęcenie dla drugiej osoby. Moim zdaniem doskonałe motto dla całości powieści stanowi jeden z końcowych cytatów: „(…) słowa ranią i czasami zabijają. A czasami leczą”.

Całą książkę dosłownie pochłonęłam. Czyta się ją niezwykle szybko, gdyż wciąga czytelnika i ciężko się od niej oderwać.  „Zabójczy spokój” jest  powieścią niekonwencjonalną, a sama autorka pokazuje, że kryminał jest gatunkiem, w którym ciągle jest miejsce na nowatorstwo.  Polecam serdecznie!

 

Moja ocena: 5/6



Tagi

facebook instagram pinterest

E-mail: uzaleznieniodczytania@wp.pl

stat4u

Teraz czytam

Głosy Pamano